Słówka malen Maja poznała jako jedno z pierwszych, bo oznacza czynność najchętniej wykonywaną przez Majkę w kicie. Nie trzeba z nikim gadać, co gdy się nie zna języka jest szczególnie cenne. Pani daje kartki i kredki, i można rysować ile dusza pragnie. W odróżnieniu od poznańskiego przedszkola w kicie można rysować na dworze przy stole. Czyli ma się dwa w jednym - powietrze i możliwość rysowania. Pani Mai już wie, że malen lubi Majka najbardziej - na razie, dopóki nie nauczy się trochę porozumiewać po niemiecku. Dzisiaj dzieci rysowały specjalnie dla jednej z pań aktualnie przebywających w szpitalu. Niestety nie zrobiłam zdjęcia. Rysunki poniżej wykonane zostały przed kilkoma minutami. Zagapiłam się i dwa z nich mają nie tę orientację.
To jest krowa, głową w dół;))) to czerwone to nie jest wielka pchła krowy uczepiona, tylko ogon;)
To jest ludzik (co za usta, prawda?)
To jest ryba - chyba;)
A to słoń, omyłkowo przeze mnie w pionie zamieszczony